|
She will change the way you think about magic...
|
Nowy początek...Dlaczego? >> sobota, 10 listopada 2007 23:14:43
Może od początku. To opowiadanie powstało ze względu na moją sympatię do Hermiony, Harrego, Draco, Rona i reszty. To zamiłowanie nie minęło, ale chce zacząć od nowa. Zupełnie inaczej. Mam nadzieje, że to nowe opowiadanie będzie lepsze, bardziej "literackie". Na pewno nie będzie tak doskonałe jak powieściopisarzy ale będę się starała.
Teraz sprawy techniczne. Dla mnie zwrot "od nowa" znaczy całkowicie od nowa. W najbliższych dniach zmienię szablon i wystrój bloga. Przywiązałam się do tego i to bardzo, ale zaczynam od początku, więc zmienię wszystko.
I tak, wszystkich kasuje z ulubionych, z linków i z wszystkiego innego. Przepraszam, ale musze sobie wszystko poukładać.
Na komentarze do tej pory napisane nie będę odpowiadać. Na nowe, które mam nadzieję dostanę, odpiszę.
Jeszcze jedno. Spam...nie piszcie komentarzy typu "Fajna notka wpadnij do mnie" znikome sa szanse tego, żebym weszła na taki blog. Jeżeli chcecie sie zareklamować napiszcie dłuższy spam. Wtedy, mam nadzieję, odpiszę.
W tej notce nie dodaje pierwszego rozdziału, bo nie ma sensu. Musze was poznać od nowa => Mam nadzieję, że na 1 urodziny bloga 1 rozdział się ukaże.
Moja nowa ksywa: Panna Nicky
Lub poprostu Her, Hermiona, Miona...
Panna Nicky
komentarze [31]Powrót.... Rozdział V "Ogród i dom" >> niedziela, 6 maja 2007 14:07:44
Rozdział V " Ogród i dom "
************************
Poczułam straszny ból...Ból, którego nie da się opisać. Wdziałam Malfoy'a który krzyczy....Napoczątku widzialam go wyraznie, tak tez i slyszalam...lecz widok zaczął się zamazywać...a głos cichnąć...zapadła cisza i mrok......
***...***...***...***...***...***...***...***...***
Obudzilam się w jakims ogrodzie. Stał tam jakis mężczyzna...Miał najwyzej 30 lat. Był ubrany w czarna marynarkę...Palił cygaro.
Zaczęłam wołać Harrego, Rona, Dracona.
On powiedzial :
- Przestań. Ja juz sie przyzwyczailem do tego. Ty tez sie przyzwyczaisz.
- Do czego? - spytalam.
- Do tego, ze nie spotkasz juz swoich przyjaciół, czy kolegów. Chyba, że dotkniesz tego tam oto starego dębu.
- Tylko tyle?
- Tak. Ale jest jeden problem... Tego drzewa nie da się dotknąć....
- Jak to nie? - spytałam z lękiem.
- Poprostu. Nie można. Tylko nielicznym udaje się tego dokonac...
Podbiegłam do dębu, Jednak nie mogłam go dotknąć...Za nic w świecie.
- Wygląda na to, że zostaniesz tu na zawsze. - powiedział mężczyzna.
*******************************************
Tymczasem w domu
*******************************************
Malfo'y zobaczył Rona stojącego z róźdźką. Nie zdążył się odezwać, a ten teleportował się z hukiem. Malfoy powiadomił "telepatycznie" Dyrektora szkoly o tym co sie stało.
Harry zbiegł ze schodów. Bez słowa razem z Draco'nem wzięli Hermionę na ręce i wybiegli na zewnątrz. Przed budynkiem było już widać zbliżającego się Dumbledor'a.
***
- Mam nadzieję , że Malfo'y nie żyje. Bo w innym przypadku zginiesz!
- Napewno nie żyje. Nie martw się Panie....
- Nie udzieliłem Ci głosu! Jak śmiesz się odzywać! Cruccio! - krzyknął Czarny Pan
Chłopak o rudych włosach zwijał się z bólu....
- Nawet Imperius na niego nie działa...Odzywa się bez pozwolenia... Co za niedołęga! - Voldemort zakończył zaklęcie...- Moze teraz się czegoś nauczysz....
***
-Przezyje? - pytał Harry, to Malfo'y.
-Chyba tak...Zaklęcie nie trafiło jej tak jak powinno...Nie wiem co się stało. Ktoś musiał rzucić jakieś bardzo mocne zaklęcie obronne
- Ja to zrobiłem. Zobaczyłem zielony błysk więc bez namyśłu rzuciłem zaklęcie obronne... Nawet nie pamiętam jakie. Ale Hermiona dużo mi o nim opowiadała. Dlatego wtedy o tym pomyślałem.
- Rozumiem panie Potter. Bardzo dobrze. Gdyby nie pan, ona mogłaby już nie żyć, choć nie wiadomo czy przezyje. Ma szanse.
Tylko nie wiem , kto mógł rzucic to zaklęcie. Malfo'y juz chciał się odezwać, lecz nagle... poprostu zniknął.
- CO SIĘ DZIEJE? - wrzasnął Dumbledore. - GDZIE ON SIĘ PODZIAŁ?
***
- Mówiłes, że nie zyje! MÓWIŁES , ŻE MALFO'Y NIE ŻYJE! OKŁAMAŁES MNIE! ZGINIESZ! - krzyczał Czarny Pan.
- Ale kogoś musiało trafić zaklęcie! Ktoś upadł na podłogę! Za Malfoy'em stała Granger! To ją musiało trafić! - krzyczał młody chłopak.
- NIE POZWOLIŁEM CI MÓWIĆ! Crucc... Kogo trafiło? Granger?
-Tak... Granger....Właśnie ją... - powiedzial chlopak z przerazeniem
- To naprawdę dobra wiadomość! Ona nie zyje tak? - spytał Czarny Pan z zadowoleniem.
- Nie do końca....- odrzekł przerazony chłopak.
- CO TO ZNACZY?
- Ktoś rzucił zaklęcie obronne i ....
- TY GŁUPCZE! Cruccio!
Ronald Wesley zwijał się z bólu...
*******************************************
W "Ogrodzie"
*******************************************
- Hermiona? - spytał Draco.
- Draco??????? TO TY???????
- Tak...Gdzie jesteś?
- O widze, że dzięki silnej woli, nawiązałaś kontakt , z osobą...Z TAM TĄD Moje gratulacje...Mało osób to potrafi! - powiedział facet w garniturze.
- A to kto? - spytał Malfoy.
- Nie wiem... Ale mówi ze się stąd nie wydostane..
- Co?
Hermiona opowiedziala cała historię Draconowi.
- To nie może być prawda.... Przeciez...w tym domu na tamtej ulicy... jest tyle osób które chcą, żebyś wróciła...Jestem ja! - krzyknął Malfoy poczym pojawił się na chodniku obok Dumbledora, Harrego i "ciała" Hermiony....
CDN...
***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.***.
Przepraszam, ze tak dlugo nie dodawalam notki...Jest mi strasznie głupio...Ale poprostu nie miałam weny...Tak jak i teraz...Choc powoli wraca...Notka według mnie nieudana...i krótka. Po tak długiej nieobecnosci powinno byc cos super...eh glupia ta nota..Sami oceńcie..
Teraz będę bardziej dbała o tego bloga. Myślę, ale nie obiecuje, ze nowa notka pojawi sie za tydzien... Ale naprawde nie obiecuje, bo nie wiem, czy bede miala wene...Naprawde przepraszam..... :( Mam nadzieje, ze tych ktorzy chcieli byc powiadamiani, powiadomilam. :)
Dla przypomnienia dodaje:
JEZELI CHCESZ BYC INFORMOWANA/NY O NEW NOTKACH, WPISZ SIĘ DO KSIĘGI POWIADOMIEŃ :)
Naprawdę przepraszam i dziękuje za komentarze pod poprzednia notka :) Mam nadzieję, że pod tą tez znajdzie sie kilka dziesiątek :D choć wiem, ze notka nie zaciekawa...nieudana...dla mnie. Ale ocene zostawiam wam. I teraz tylko jedno jeszcze...Chce sprawdzic kto tak naprawde czyta moje notki...wiec jezeli przeczytaliscie notke, to napiszcie w skali od 0 do 10...ile dalibyscie mi za moje opo do tej pory...Czekam na odpowiedzi..Sorki za utrudnienia ale chce sprawdzic kto czyta :) Buuuziaki dla was :* i jeeeszcze raz sorki...:(
~Hanka~
komentarze [64]Dalszy ciąg...nastąpi??? >> wtorek, 13 marca 2007 17:47:39
Hej... Postanowiłam, że.....................Dalsza część opowiadanka........nie.......nieeeeeeeeee..... :( Niedługo się ukaże!!! :)
Przepraszam, że chciałam zawiesić bloga... Miałam małe problemy... Przepraszam jeszcze, ze dziś nie dodaje newsa... Wiem dawno nie było notki...:( Ale mam nawał w szkole... Juz niedługo dodam nową część:):):)
Mam nadzieję, że się cieszycie!!! :) Czekam na odpowiedzi w komach... Cieszycie się??? Pozdrawiam i przypominam, że jeżeli ktoś chce byc powiadamiany o newsach, niech wpisze się do KSIĘDZE POWIADOMIEŃ...
Ps. Dzięki za tyle komci!!! JESTEŚCIE WSPANIALI!!! Wielkie dzięki... Przez was mam dobry humor!.!.! Jestem happy!!! Dzięki!!! ;)
pa ;*
komentarze [37]IV rozdział... Zemsta...i...Koniec Hermiony? >> sobota, 10 lutego 2007 23:33:47
No więc tak:D Dziękuje za tyle komci pod poprzednią notką!!! Jesteście cudni!!! Naprawdę, nie spodziewałam się tylu, ale..... Nie nawidzę, jak ktoś kilka razy wkleja ten sam tekst!!!!!! Np. "U mnie nev nocia zapraszam" i to 10 razy!!! Ludzie bez przesady! 2 razy jeszcze, ale 10??? Czy nawet 14??? Za to zła jestem...Następnym razem jeszcze później nocie napisze!!! Cieszcie się, że miałam chumor...I jeszcze jedno...Nie ma być takich komów typu..... " Fajny blog. Wpadnij do mnie! "
Za to mogłabym zabić!!! No ale i tak dzięki za komy:D:D:D Naprawdę ogromne dzięki!!!.
Tę nocię dedykuję : patrycji (bellatriks-lestrange) za miluteńkie rozmówki na gg, oraz za superowe notencje, za to, że wogóle jest!!!! :D:D:D
Oraz mojej kochanej psaipsiółce Sarze:)
No to chyba tyle...Zapraszam do czytania IV rozdziału...
.....IV rozdział.....
XXXXXX Zemsta...i....Koniec Hermiony? XXXXXX
- Jesteś żałosny! -Powiedziałam do Malfoy'a leżacego na podłodze i zwijającego się z bólu. -A swoją drogą, nie wiedziałam że jesteś takim mięczakiem!
- Złamałaś mi nos, szlamo! -krzyknął
- Naprawdę? Ale mi Cię żal...-powiedziałam uśmiechając się do siebie.
Otworzyłam drzwi od swojego pokoju, wniosłam torby. Słyszałam tylko Malfoy'a jazgoczącego na mnie jakieś wyzwiska.
Usadowiłam się w fotelu, sięgnęłam po "Eliksiry dla zaawansowanych" i zatopiłam się w lekturze...
Wieczorem zeszłam do kuchni. Siedział w niej Harry. Postanowiłam, że i tak pójdę coś zjeść. W końcu nie będę zachowywała się jak dziecko.
- Hermiono! Już myślałem, że nigdy nie zejdziesz! To nie tak jak ty myślisz ja... - zaczął znowu wałkować ten sam temat.
- Harry. Słuchaj, nie musisz się mi tłumaczyć. Poprostu...- Urwałam. Rozpłakałam się.
- Hermi, ja z nią nie jestem! - powiedział patrząc na mnie.
- To co ona.. co..co ona robiła w twoim pokoju w nocy?!? Czemu powiedziałeś Ronowi że się krztusisz?!? Czemu to zrobiłeś?!? - krzyknęłam i zaczęłam płakać jeszcze mocniej.
- Ona u mnie w nocy? Lisa? Nie! Ona u mnie nie była! Jezu ty myślałaś że ja... Hermi!
- Ale ona była rano w domu! Miałeś podkrążone oczy! Nie spałeś!
- Ona była w domu, bo rano do mnie przyszła, i powiedziała, że mamy spotkać się nad jeziorkiem. Goniłem ją, bo chciałem wiedzieć dlaczego mamy tam się spotkać! A miałem podkrążone oczy, bo się naprawdę krztusze! Od jakiegoś czasu! Podobno to jakaś alergia na pyłki czy coś takiego. Przez to nie mogłem spać. Uwierz mi Hermi!
- No dobrze. Nawet jakbym ci uwierzyła, to czemu pocałowałeś ją nad jeziorkiem skoro z nią nie jesteś? - powiedziałam i spojrzałam na Dracona który właśnie pojawił się w kuchni. - No ładnie. Tego brakowało - pomyślałam.
- Co ty...- powiedział, ale ja pocałowałam go namiętnie. Chciałam, żeby Harry był zazdrosny. Nic się teraz nie liczyło. Ani duma, honor, tylko to, zeby w Harrym wzbudzić zdziwienie i zazdrość.
Zdziwiony blondyn odwzajemnił pocałunek. Nie dokończył zdania, które miało brzmieć zapewne " Co ty sobie myślisz szlamo? Złamałaś mi nos! Popamiętasz! "
Gdy zakończyłam pocałunek, Draco stał jak wryty. Nic nie mówił. Po chwili podszedł do ogromnej lodówki, wyciągnął z niej gotową kanapkę z serem. Na stole stanęła wyczarowana przez niego szklanka z kawą. Wziął się za jedzenie kanapki. Ja popatrzyłam na zdziwionego Harrego, uśmiechnęłam się, przetarłam policzki i wyczarowałam bułkę z masłem orzechowym [nie chciało mi się szukać jej w lodówce], oraz sok pomarańczowy. Usiadłam na dębowym krzesełku i zaczęłam pałaszować móją małą kolacje.
Nagle do kuchni wbiegła dziewczyna Pottera.
- O witaj Lisa. Chcesz mieć Harrego wyłącznie dla siebie? Rozumiem. Tylko następnym razem po spędzonej z nim nocy, nie zbiegaj tak szybko po schodach bo jeszcze z nich spadniesz. No więc jezeli chcesz z nim zostać to mnie i szanownego panicza, który je właśnie kanapkę, już nie ma. Dowidzenia.
Pociągnęłam Malfoy'a za rękach i powiedziałam:
- Trzeba ich zostawić sam na sam. Ty też kochasz się z kimś w obecności jakiś osób?
Zrobił tylko głupia mine i wyszedł za mną.
Gdy doszliśmy do schodów, usiadłam na pierwszym stopniu. Draco zatrzymał się, popatrzył na mnie przez chwilkę i powiedział:
- Co ci się stało Granger? Już nie lubisz Pottera? I czemu do cholery złamałaś mi nos?!?!?!? Musiałem wyciągać z dna kufra książki z zaklęciami, żeby sobie nos "naprawić" !!!!
- Nic mi się nie stało Malfoy. Złamałam ci nos, bo byłeś żałosny!
- Miło wiedzieć .
- Tak bardzo miło. Ale może przestał byś tak na mnie patrzeć?
- Ale jak niby?
- No tak jak teraz! I nie patrz się tam gdzie nie powinieneś!
- Niby gdzie?
- Na mój biust! -powiedziałam zarumieniona.Moja bluzka miała dosyć duży dekolt. Przy Malfoy'u czułam się przez to nie zręcznie.
- Ale czemu nie mam? Przecież jest na co patrzeć, to patrze, no nie?
Zarumieniłam się. I to bardzo.
Malfoy puścił do mnie oczko.
- No szlamo, pierwszy raz widzę, żeby szlama mogła miec coś, co mi się podoba.
- Weź przestań Malfoy! Jak chcesz sobie popatrzec na biust, idź do Pansy!
- Do niej? Ona jest płaska jak decha! Hahaha.- powiedział i pocałował mnie.
- Co to miało znaczyć panie Malfoy? Powiedziałam puszczając do niego oczko. Wiedziałam że Harry mnie obserwuje. Nas obserwuje.
Przez przypadek odpiął mi się guzik od bluzki. Odsłonił większą częśc mojego biustu. Draco tylko uśmiechnąl się i pocałował raz jeszcze. Odwzajemniłam pocałunek. Byłam ciekawa kiedy Harry nie wytrzyma i wyjdzie z ukrycia....
-Hermiona! Ty z NIM??? Oszalałaś??? - wiedziałam że nie da sobie rady:D
-Nie Potter. - powiedziałam z satysfakcją i namiętnie pocałowałam ślizgona.Ten nie opierał się oczywiście.
- Hermi, jak możesz? To nasz wróg! HERMIONA PRZESTAŃ!
- A czemu niby?
- Bo ja tak mówie! PRZESTAŃ! MALFOY SPADAJ!
-Bo co Potter mi zrobisz? Ale się ciebie boje! CIEBIE? Mysz by się ciebie nie bała bliznowaty!
Harry nie wytrzymał. rzucił się na Dracona.
- PRZESTAŃ! HARRY PRZESTAŃ!
Potter opanował się. Pobiegł do swojego pokoju.
Nagle, zobaczyłam zielony błysk. Ten śmignął obok mnie. To było zaklęcie. Napewno.
Jakiś człowiek stał z wycelowaną różdżką w Draco. Krzyknął:
-Avada Kedavra!
Draco zrobił unik, zapominając że stoje za nim...Zaklęcie trafiło mnie...
Tak wogóle, to nie myślcie, że nie mogę zakończyć opowiadania! Sama nie wiem...Zobaczę co wy na to i zdecyduje...Można powiedzieć, że wybór należy do was....
komentarze [73]III rozdział... Harry i... Draco i... ja? >> sobota, 13 stycznia 2007 23:11:43
Witam.Dzięki wielkie za ostatnie komcie! Nigdy tyle nie miałam.Serio:D:D:D Dzięki wam czuje się lepiej, gdy wchodze na bloga, i po raz setny z uśmieszkiem na ustach patrze ile komci jest:D:D:D Naprawdę wielkie dzięki wam wszytskim:D Przepraszam was jednak za to, że tak późno dodaję nocię.Miałam ją dodać,jak będzie 10 komci...A dodaje,jak jest 37...Sorki,ale nie miałam weny...Wogóle! A nie chciałam pisać jeszcze głupszych noci, od tych...Byłoby masakrycznie...hehe:D:D:D Mam nadzieję, że się nie gniewacie...:):):)Przepraszam bardzo...Sory, że nie złozyłam wam życzeń Bożo Narodzeniowych, ale mam nadzieję, że mogę choć jeszcze złożyć życzenia z okazji nowego roku...Więc....
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!!!!!!!!!!
Nie jesteście chyba zli...Co nie???Pewnie i bez moich życzeń, święta były udane:D:D:D
:D No dobra. Mam do was sprawe. JEŻELI CHCECIE BYĆ POWIADAMIANI O NOWYCH NOCIACH, WPISZCIE SIĘ DO KSIĘGI POWIADOMIEŃ!!!
Mam nadzieję,że ta nocia się wam spodoba...Dobra.Zachęcam do czytania III rozdziału!!!
........III Rozdział...........
XXXXX Harry i... Draco i...ja ??? XXXXX
O godzinie 6.30 obudziło mnie słonce, wdzierające się do mojego tymczasowego pokoju. Jego jasne promienie raziły mnie w oczy tak mocno, że nie mogłam spać, ani chwili dłużej. Wstałam i ruszyłam do łazienki przecierając oczy. Chętnie położyłabym się z powrotem do łóżka, ale nawet, gdy zasłoniłam ciemno-zielone zasłony, słońce nie dawało za wygraną, i nadal nie dawało mi usnąć. Przejrzałam się w lustrze, i z wielkim trudem, zaczęłam rozczesywać burze moich brązowych włosów. One jednak łatwo się nie poddawały. Za nic w świecie, nie chciały współpracować z grzebieniem, ani z moją najlepszą szczotką. W końcu jednak jakoś doprowadziłam włosy do normalnego, oczekiwanego przezemnie stanu.
Szybciutko zrzuciłam ubranie, którego nie zdjęłam, zapomniawszy, przez wydarzenie które miało miejsce wczoraj. Wskoczyłam pod prysznic. Chłodnawa woda była rajem dla mojego ciała .Po 20 minutach, zakręciłam wodę, i owinęłam się swoim ulubionym,wiśniowo-rózowym ręcznikiem. Osuszyłam się dokładnie, po czym wkroczyłam do pokoju, stając przed szafą. Była pusta. Zapomniałąm się wypakować. Wymamrotałam zaklęcie, a wten szafa zapełniła się poukładanymi w kosteczkę rzeczami, na szafce pojawiły się moje ulubnione książki, spinki, i różne inne potrzebne mi rzeczy. Puste natomiast Kufry, wylądowały pod łóżkiem. Spojrzałam na moje ubrania...Nie mogłam się na nic zdecydować.Tyle tych bluzek, spodni.sukni, sukienek....
Trochę tego za dużo-pomyślałam uśmiechając się do siebie.
Wkońcu ubrałam moje ulubione jeansy-biodrówki, białą bluzkę z krótkim rękawkiem. na nogi założyłam białe skarpetki z numerem 8, oraz białe adidasy, Zrobiłam sobie prawie nie widoczny makijaż, i usadowiłam się w fotelu.Zaczęłam rozmyślać.
-Harry?Czy coś do niego czuje?A Malfoy?Czy ja zwarjowałam?Co mi jest?
Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na te pytania.
Wstałam z fotela, wyszłam z pokoju, cichutko zamknęłam drzwi. Nie chciałam nikogo obudzić. Jest przecież dopiero 7.15, a są wakacje. Wszyscy chyba śpią. Zeszłam po schodach na parter. Nie przyjżałam mu się wczoraj. Nie myślałam wtedy o wnętrzu.Byłam myślami gdzie indziej.Po cichutku zaczęłam szukać kuchni. Harry pisał, że dom jest duży. I miał racje. Był ogromny. Gdy obejrzałam się za siebie, nie widziałam już schodów. Wtedy usłyszałam, jak ktoś po nich zbiega..Tak mi się zdawało.Po chwili z zakrętu wyłonił się Draco. Tak myślałam. Ale to nie był on.To była jakaś blondwłosa dziewczyna.Krzyknęłam:
-Kim jesteś?
Ale jej już nie było.Tylko moje słowa odbijały się echem.
Zdziwiona pomyślałam, że coś mi się przewidziało.Byłam niewyspana. Może to przez zmęczenie.zaczynam widzieć jakieś zjawy.
Po chwili znalazłam Kuchnię. Była średniej wielkości. Na środku stał dosyć długi stół. Wkoło niego były poustawiane małe, zgrabne dębowe krzesełka. Z boku stała lodówka. Otworzyłam ją i zobaczyłam przeróżne rzeczy. Sałatki, ryby, wiele rodzaji mięsa, warzywa, i inne przeróżne rzeczy.Ja jednak miałam ochotę na chleb z masłem orzechowym.Nagle na miejcu ogromnego kurczaka,pojawiło się masło orzechowe.Zadowolona i zdziwiona wzięłam do ręki pojemniczek.Obok zauważyłam chleb.Posmarowałam go grubą warstwą orzechowego przysmaku,wyciągnęlam talerz z wysokiej szafy, i postawiłam porcelane z pysznym śniadankiem na stole.Zobaczywszy czajnik,nalałam do niego wodę,lecz pochwili czajnik zniknąl.Zadziwiona usiadłam przy stole.Wypowiedziałam krótką formułkę,a przede mną pojawiła się szklanka bełna bursztynowego płynu...
Mmmmm-pomyślałam-Uwielbiam miód!!!
Zabrałam się do jedzenia.
Masło orzechowe było wyśmienite.
Do kuchni wbiegł zziajany Harry.
-Hej Harry!
-Li...A Hermiona.Hej.
-Co ci jest? Czemu taki zziajany jesteś?
-Nic mi nie jest. Właśnie ćwicze yyyy bieganie. Tak bieganie
-Aha..A czemu wstałeś tak wcześnie?-spytałam zdziwiona.
Harry nigdy nie wstawał tak wcześnie,chyba,żę miał ważny powód. A poza tym on i biegi? Od kiedy on lubi biegać?
Pomyślałam, że to ma coś wspólnego z tą dziewczyną która tu była.Ale jakoś nie mogłam uwierzy wogóle,że ja widziałam.Więc nie zastanawiałam się nad tym. A przecież co mógł mieć wspólnego Harry z...no z kim? Z wytworem mojej wyobraźni?
-Nie chciało mi się spać...-Powiedział ziewając.
-Napewno wszystko oki?-nie uwierzyłam,że nie chce mu się spać.Miał podkrązone oczy.
-Tak...
Przypomniało mi się,o co chciałam go zapytać.
-Harry?
-Tak?-spytał
-Może przejdziemy się nad jeziorko za domem.Tyle mi onim opowiadałeś...
-Ale na początku musze coś zjeść.
-Dobrze.-Powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Będę na górze,w swoim pokoju.-Dodałam.
Chciałam go delikatnie pocałować, lecz on odskoczył jak opażony.
-Aj!-krzyknął.
-Co ci jest?-powiedziałam,trochę zawiedziona.
-Zabolało mnie ramię.Po walce,w turnieju trójmagicznym.miewam przeszywające bóle.
Ale to nic poważnego-dodał,widząc mój przestraszony wzrok.
-No to do zobaczenia!
-Pa Hermiona.
Odeszłam powolutku,zastanawiając się,czy nie odskoczył specialnie.
Nie wiem.Szybko weszłam po schodach na górę.Zanim minęłam próg mojego pokoju,zobaczyłam Dracona,wychodzącego z pomieszczenia piętro wyżej.To zapewne był jego pokój..Odwrócił się.Wtedy szybko wskoczyłam do mojego pokoju.Chyba mnie nie widział.Choć wydawało mi się,że jego oczy zauważyły mnie....
Harry nie przychodził, i nie przychodził. Była już 11.00. Musiał już zjejść .Wyszłam na polane. Może czeka tam na mnie, i chce zrobic mi niespodziankę.Kiedy byłam wystarczająco blisko, by zobaczyć co dzieje się na brzegu jeziorka, zamarłam. Harry stał nad brzegiem, z tą blondyną, którą dzisiaj widziałam.Harry pocałował ją w usta tak namiętnie.Nie mogli się od siebie oderwać.Wtedy zauważył mnie.Zakończył długi pocałunkek i powiedział coś dziewczynie,a ona chyba sie teleportowała,bo znikła.Tak samo jak dzisiaj rano.
-Hermiona!!!!!!Czekaj!!!!!
Ja jednak już byłam w drodze do domu.
Harry dogonił mnie.
-To nie tak jak ty myślisz...bo..
Próbował złapać mnie za rękę..Odepchnęłam go.
-Ale to nie tak jak myślisz....ja...
-Nie musisz mi sie tłumaczyć. Jesteś moim przyjacielem, nie chłopakiem. Możesz się całować z kim chcesz. Nigdy nie bylibyśmy razem.Przed tem, pocałowałam Cię po przyjacielsku.Choć ty to inaczej odebrałeś,i zmieniłeś ten zwykły pocałunek w coś....Ale to nie ważne.Masz dziewczyne, gratulacje.Teraz ide do domu poczytać książke,Cześć.-Powiedziałam i odeszłam od Harrego,który już chciał coś powiedzieć....ale powstrzymał się.
"Przed tem,pocałowałam Cię po przyjacielsku."-te słowa rozbrzmiewały w moich uszach.Nie była to do końca prawda.Chyba coś do niego czuje...
Ale to i tak nieważne.On ma kogoś...
-O Boże!!!!!!!!!-wrzasnęłam.
Ona była U NIEGO W NOCY! Dlatego miał podkrążone oczy i ona była rano w.....Ale Ron? Co zRonem? Mają osobne pokoje?
Zadawając sobie te pytania pobiegłam do domu.Zapukałam do pokoju Harrego.Nikt nie otwierał. Otworzyłam drzwi.Rona tam nie było.
-Hej Hermiono!
Odwróciłam się szybko.Strasznie się przestraszyłam. ujżałam jednak tylko Rona.Pospiesznie spytałam:
-Cześc Ron.Powiedz,macie osobne pokoje z Harrym???
-No od wczoraj rano.Harry powiedział,że w nocy się krztusi,czy coś, i mi to może przeszkadzać, więc przeniosłem swoje rzeczy na parter,do jednego pokoju, niedaleko od kuchni,na prawo,takie duże drzwi,które wyglądają jak gruszka....
-No wiem o które chodzi.-powiedziałam,cały czas myślac o blondwłosej dziewczynie, i o naszej przyjazni. Mojej i Harrego. O naszym pocałunku,
-A cemu pytiałiś o tin poytók?-spytał przeżuwając wielki kawałek bułki.
-Co?
Połknął wszystko i powiedział po chwili;
Czemu pytałaś się o ten pokój?
-A tak jakoś.Zauważyłam,że wieczorem Nie słychać żadnych rumotów.Zawsze je słyszałam...-Skłamałam
-A no tak...E tam.Dobra.Ja ide.Jestem głodny.Musze sobie coś przegryz.Bułka to zamało.
Uśmiechnął się i odszedł.
Pełna niedowierzania,poszłam do swojego pokoju.Gdy tylko usiadłam się w foteu,Ktoś zapukał do drzwi.
-Prosze-powiedziałam od niechcenia.
Jedziesz na pokątną,Szlamo?
-Z tobą?Chyba żartujesz!-odpowiedziałam,choć wiedziałam,że chętnie wyrwe się z domu.Ale nie Z Draco.Choć...
-NIe szlamo.Dyrektor kazał.Wstawaj i rusz się.
Poczułam,że łzy napływają mi do oczu.Czemu on taki jest?-pomyśłałam
Gdy wstałam z fotela,Malfoya wziął mnie za nadgarstki i przywarł do ściany.Spojrzał na mnie.Patrzył głęboko,w moje oczy.Ja także byłam wpatrzona,w jego.
-Idziesz?-Powiedział i wytarł łze,która spłynęła po moim policzku.Nie mogłam się powstrzymać.
-Szlamo....-dokończył jakby nie chętnie.
Wzięłam tylko torbę i ruszyłam za nim bez słowa.
W oczach kręciły mi się łzy.Próbowałam nie płakać,ale łzy same spływały po policzkach.
-Wydoroślałaś przez okres,w którym Cię nie widziałem,szlamo.-powiedział.
-No i co?-Próbowałam mówić obojętnym tonem,choć wiedziałam,że to prawda,i sprawiło mi wielka przyjemnośc,usłyszenia,czegoś właśnie takiego od "wroga".Hm...Właśnie.Wroga?Czemu przedtem...Nie wiem-Pytałam się w duchu.
-To,że szlamy są raczej brzydkie i dziecinne,szlamo.
Nic nie odpowiedziałam.
Musieliśmy pojechać autobusem mugolskim,ponieważ coś nawaliło i nie można było inaczej dotrzeć na Pokontną.W autobusie było tłoczno.Wszysty musieli stać bardzo ściśnięci.Stałam,wprost "w" Malfoy'u.On jakby odruchem,gdy zachamowaliśmy,chwycił mnie w pasie jedną ręką,a drugą przytrzymał się drązką,żebyśmy nie runeli do przodu jak mugole.
Gdy spostrzegł co robi,odrazu puścił mnie i wysiadł z autobusu.Ja za nim.
Szliśmy w milczeniu.Myślałam o Harrym.Jak mu teraz spojrze w oczy?Myślałam,że coś z tego będzie.A jednak nie.
-Najpierw idziemy kupić szaty.
Szlamo-pomyślałam.Ale Malfoy tak nie powiedzial.Byłam zdziwiona.To chyba 1 raz,kiedy nie powiedzial do mnie szlamo.
-Dobra-odpowiedzialam.
Malfoy przymierzał nową szatę.On co roku kupuje nową,nawet jeżeli nie musi.Ale teraz musiał.Stał się wyższy,przez ten czas,kiedy go nie widzialam.Zmienił się.Jest naprawdę przystojny.Harry też,ale ona ma dziewczyne.Nie mogłam się z tym pogodzić.
-Która szlamko?-spytał Draco.
-Ta z zielono-niebieskimi paskami.Ta z lewej
Dzięki -odpowiedział
Kupiliśmy szaty.Następnie poszlismy do "Esów i Foresów".Potem odwiedziliśmy reszte sklepów.
-Idziesz do kawiarni?Ja zdycham.Musze się czegoś napić.Idziesz szlameczko?
Szlameczko,szlamko.Co mu jest?Nie szlamo???-pomyślałam.
-A mam inne wyjście?-spytałam,choć cieszyłam się,że tam pójdziemy.
-Nie-powiedział puszczając do mnie oczko.
Nikogo nie było na ulicy.Przywarł mnie do ściany,tak jak wcześniej w moim pokoju.Przejechał ręką po moim brzuchu.Przyciągnął do siebie.
I wtedy zza zakrętu wyszedł Harry.Malfoy automatycznie mnie puścił..
-Malfoy?Co TY tutaj robisz z HERMIONĄ? CO TY JEJ ROBISZ? ZOSTAW JĄ!!!!
-A co ciebie to obchodzi Potter.Będę robił co chce, i kiedy chce.Niezależnie co TY mi powiesz.
-Hermiona!CHODZ DO DOMU!
-Zostaw mnie Harry.Nic się nie stało.
-Ale...
Za zakrętem pojawiła się dziewczyna o bląd włosach.
Łzy znowu zaczęły spływać mi po policzkach.
-Hermiona..Co ci ...
-CO MI JEST? A CO ONA,TA BLONDYNA, CO ROBIŁA U CIEBIE W NOCY? W TWOIM POKOJU?
Harrego zamurowało.Powiedział tylko coś w rodzaju "to nie tak jak myślisz", ale ja odwróciłam się, złapałam Malfoy'a za rękę i pociągnęlam za sobą.
-Idziemy do tej kawiarni?-spytałam
-No jezeli nadal chcesz...
-Chce.
Spojrzałam prze ramie.Harrego i jego dziewczyny juz nie było.
Po chwili byliśmy w kawiarni. Zajęliśmy miejsce w końcie.
-Co podać?
-Herbatę ziołową poprosze-
-Tą Birsze, czy jak ona się nazywa.-Powiedział Draco
-Dobrze zaraz przyniose.
Po chwili herbata "stanęła" na naszym stole.
Wypiliśmy ją w milczeniu.
Wyszliśmy z kawiarni.Znowu czekała nas straszna podróż autobusem...
Jakoś dojechaliśmy do domu.Weszliśmy obładowani torbami [które same za nami sunęły nad ziemią...Odpowiednie zaklęcie...:D ]
Stanęłam przed moim pokojem.Draco przyciągnąl mnie do siebie, pocałował delikatnie i powiedział:
-Pa Szlamo.
Chciało mi się płakać.Szlama.Dlaczego on tak robi? Najpierw ten pocałunek, a później mówi do mnie szlamo. Zaczęłam płakać.
Draco gdy wszedł do pokoju zaczął mówić sam do siebie.
-Draco co ty wyprawiasz? Rozumiem że jest ładna, co ja gadam. Śliczna....Ale to nie w twoim stylu.........No ja nie potrafie......Uspokój się. Ojciec cie zabije.....!A mam gdzieś ojca...! .Ale......Jutro do niej pójde...A zresztą...
-Hermiona!-krzyknąl wybiegając z pokoju.
-Słucham?-powiedziałam ocierając sobie kryształową łzę. Wciąż byłam na korytarzu.
-Ja nie jestem taki, jak myślisz ja...-urwał. Upadł na podłogę.
CDN....
Mam nadzieję że się wam spodobała nocia:D Jeszcze raz sory że tak długo nie pisałam...Przypominam o KSIĘDZE POWIADOMIEŃ :D:D:D
Nowa nocia już wkrótce. [gdy pojawi się 40 komci:D ] [mam nadzieję, że źli nie jesteście:D ]Pozdrawiam..:D:D:D
komentarze [42]II Rozdział ...Dziwne zachowanie i pocałunek.... >> sobota, 2 grudnia 2006 17:13:44
Sorki że nie pisałam...No ale cóż....Na kare nie ma rady ;-(
Tak wogle to tę notkę dedykuje
Zarąbistej Anetce która zachęciła mnie do pisania(razem-mozemy-wszystko)
Zajefajnej Paulinie która podniosła mnie na duchu
Zarąbiściastej Ance która wyciągnęła mnie z dołka
WIELKIE DZIĘKI!!!!!
...Rozdział II...
XXXXXDziwne zachowanie i pocałunek....XXXXX
Był to wysoki,wysportowany chłopak o bląd włosach.....Draco Malfoy....
-O witaj szlamo...Dziwne....Dumblerdore nie mówił że będę mieszkał z łajnem....
-Zamknij się Draco.-powiedział Ron i Harry
-O...Bliznowaty i Wieprzej....Piękna z was para...
W jego szarych oczach pojawiły się jasne iskierki.
-Witaj Draco.-powiedziałam sama nie wiem czemu z wielką uprzejmością.
-Hermiona czemu się do niego odzywasz?Zwarjowałaś?-Harry wyraznie był zdezorientowany.
Nie wiem czemu odpowiedziałam na niezbyt miłe powitanie.Ale jak zobaczyłam....Coś....w jego oczach...Nie mam pojęcia co mi się stało...
-Herm......Szlamo....Jakaś ty uprzejma...Co ci jest ty kupo łajna?
Draco był zmieszany.Nie myślałam o niemiłym przywitaniu, tylko o tym, dlaczego prawie powiedział do mnie Hermiona.....Kiedy zaczynałam rozmyślać ,Harry szturchnął mnie i wyrwał z krainy myśli.
-Chodź.Pokaże Ci twój pokój.
-Yhm...-odpowiedzialam i ruszyłam za Harrym.
Za chwile dogonił nas Ron..Szliśmy tak w miczeniu....
Mój pokój znajdował się na pierwszym piętrze a Rona i Harrego na trzecim.Harry otworzył drzwi mojego pokoju.Był przecudowny.Małe zgrabne zielone łóżko,szafa na ubrania,szafka i lampka nocna,biurko i komputer.Weszłam do niego i zaraz zobaczyłam drzwi od łazienki.Otwarłam je.Była naprawdę cudna.
Harry i Ron także weszli.Gdy już zamknęli drzwi,Harry krzyknął:
-CO CI SIĘ STAŁO?!?TY SIĘ W NIM ZABUJAŁAŚ CZY JAK!?!CZEMU JESTES DLA NIEGO TAKA UPRZEJMA?!?
-Harry nie teraz prosze.
-ODPOWIEDZ MI TERAZ!!!
-Nie wiem.Naprawdę nie mam pojęcia.Coś mi się stało i tyle.
Gdy obrażony Harry wychodził z pokoju powiedziałam:
-I nie zabujałam się w Malfoyu.Nie martw się.
Harry tylko spojrzał na mnie,i jakby się uśmiechnął,ale zaraz zmienił wyraz twarzy na złowrogi.
-Hermiona...
-Co Ron?TY TEŻ UWAŻASZ ŻE SIĘ ZABUJAŁAM W MALFOYU???
-Nie...Ale...No wiesz...Nie dziwie że się wkurzył...
-WY SZYSCY JESTEŚCIE TACY SAMI!!!WYJDZ STĄD!!!
Ron wyszedł trzaskając drzwiami,a ja wkurzona położyłam się na łóżku,wzięłam do ręki "eliksiry dla zaawansowanych" i postanowiłam,że przeczyta dziś conajmniej 200 stron.Lecz nie dawało mi spokoju to,że Malfoy prawie co powiedział do mnie Hermiona...Może to tylko przypadek?Może się zapomniał?Ale on,,,,Draco...NIgdy\!!!Postanowiłam zrezygnować z czytania .Sięgnęłam po lakier do paznokci,i zaczełam odkręcac buteleczkę.Niestety nie dawałam sobie z tym rady.Wtedy usłyszałam za sobą zimny ale zarazem miły głos...
-Pomóc Ci szlamo?
-CO TY TU ROBISZ?-spytałam i pospiesznie odłożyłam buteleczkę z płynem.
-A oglądam pewną szlame.
-SPADAJ STĄD!!!
-Tak?A tego nie chcesz odzyskać???
-Czego???-zapytałam trochę zbita z tropu.
-Twojego pięknego pamiętniczka.
-Oddawaj!!!!
-Nie tak szybko!!!
Chciałam wyciągnąć rękę po pamętnik lecz wtedy Draco cofnął swoją dłoń i tak jakoś wyszło,że upadł na podłoge,a ja na niego.Poczułam dziwne ukłucie w brzuchu.Jego oczy nie były już takie ciemne i szare,lecz zielone i pełne ciepła.Leżałam tak na nim przez chwile,gdy usłyszałam czyjeś kroki zmierzające w stronę mojego pokoju.
-Ktoś tu idzie!!!-Wrzasnęłam,wyrwałam Draconowi pamiętnik z ręki i pospiesznie podniosłam się z niego.Draco był oszołomiony.Patrzył na mnie,swoimi zielonymi oczami.
-NA CO CZEKASZ?
Malfoy chyba wrócił na ziemie,bo wstał z podłogi,i teleportował się z mojego pokoju.
Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prosze.
Do pokoju wszedł Harry.
-Hermiono przepraszam Cię za to co powiedziałem.
-Trzeba było pomyśleć.
-Przepraszam...
Harry usiadł koło mnie na łóżku.Siedzieliśmy tak przez chwile.W końcu odezwałąm się.
-Już się nie gniewam.
-To wspaniale!!!
Harry objoł mnie swoim ramieniem.
Wtedy nie wiem dlaczego,ale pocałowałam go.
Harry nie stawiał oporu.Kiedy znów chciał mnie pocoałować wstałam.
-Lepiej już idź.
-Ale,,,,,
-Naprawdę uważam,żeto najlepszy moment,na opuszczenie przez ciebie mojego pokoju.Dobranoc.
Wstałam i otworzyłam mu drzwi.Wyszedł bez słowa.
Położyłam się na łóżku.Nie wiem czemu wstałam,gdy Harry chciał mnie ponownie pocałować.Cały czas widziałam jego oczy,i oczy Dracona.Zastanawiałam się,czemu,gdy leżałam na draconie,było mi tak dobrze,i czemu pocałowałam Harrego.Rozmyślałam tak do tej chwili,póki nie spojrzałam na zegarek,Dochodziła druga...Postanowiłam,że pójdę jutro do Harrego,i wybierzemy się nad jezioro za domem.Opowiadał mi o nim w samochodzie.Podobno jest piękne.Zasnęłam nie wiedząc,że nie będzie mi dane tam pójść....
CDN.....
I co podoba się???dzięki za ostatnie komcie pod notką.. Jesteście boscy ;-).Lecz postanowiłam,że napisze nastepną notke,jeżeli będzie conajmniej 10 komci.;-) Pozdrwaiam was wszystkich a w szczególności Anetkę,Paulinę i Ankę!!!
komentarze [36]Kara ;-( >> niedziela, 26 listopada 2006 16:43:56
Wybaczcie że nie pisze ale nie moge.Mam kare.Teraz pisze po kryjomu...PRZEPRASZAM!!!Nowa notka za tydzień...Przepraszam jeszcze raz.
komentarze [2]Początek... I Rozdział... Wakacje i długo oczekiwany list... >> środa, 15 listopada 2006 21:29:16
Opowiadanie będę pisać o Hermionie i jej życiu.Problemach.....Miłości ;-)...Zachęcam do czytania!!!
............I Rozdział.............
XXXXX Wakacje i długo oczekiwany list XXXXX
Jak zwykle wstałam wcześnie.Była dopiero 6.00 a ja już siedziałam przy oknie.Wypatrywałam sowy od Harrego.Rona czy kogo kolwiek.Od początku wakacji,czyli od jakiegos miesiąca nikt nie przysłał mi wiadomości.Nagle,zobaczyłam jakiś biały punkt na szarym niebie.To chyba Hedwiga.Tak!!!To ona!!!Otworzyłam okno,a ona jak strzała wleciała do mojego pokoju.Wylądowała na stosie książek,robiąc przy tym tyle hałasu,że zbudziła cały rodzinkę.Mama wpadła do pokoju.
-Hermiona,co tu się dzieje??
-Nic mamo to tylko Hedwiga.
-Ah.Ta sowa Harrego?A tak wogle to czemu juz wstałaś?Stało się coś?
-Nie nic.Tak wstałam.Nie chciało mi się spać.
-Napewno nic ci nie jest?
-Tak napewno.Nie musisz się martwić.
-No dobrze.Ale napewno??
-Mamo......
-No już dobrze.Ide.
Wyszła i zamknęła drzwi.Jak ja nie znosze tego dopytywania!!!Mogłabym...Ale to nie ważne.Ciekawe co napisał Harry.Odwiązałam pergamin od nóżki Hedwigi.Rozłorzyłam go na biurku i przeczytałam:
Droga Hermiono
Przepraszam,że nie pisałem tak długo,ale nie mogłem.Jeżeli się zgodzisz, to wytłumacze ci to, gdy przyjedziesz do mojego i Rona letniego domu.Jest super.Jeżeli będziesz chciała, i twoi rodzice się zgodzą, przyjedziemy po ciebie za trzy dni.Czyli w środę, o 13.30.Zaplanowaliśmy też wyjazd na ulice Pokątną. Odpisz przez Hedwige.Powiedziałem jej żeby zaczekała.
Pozdrawiam i Całuję
Harry
Ale fajnie!Ciekawe gdzie jest ten dom.Muszę poprosić o zgodę rodziców.
-MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!MAMO!!!!!!!!!!
Mama wystraszona wbiegła do pokoju.
-Co się dzieje?CO się stało?!
-Nic takiego.Ale....
-To czemu tak krzyczysz?Wiesz jak sie zdenerwowałam?
-Przepraszam.Ale czy mogę jechać z Ronem i Harrym do ich letniego domu?
-Słucham?
-Przeczytaj.To list od Harrego.
Podałam mamie list.Hedwiga coraz bardziej się wściekała i łypała na mnie złowrogo.Ale przecież jak można tak szybko odpisać prawda?
-No nie wiem Hermiono.A sami byście jechali?
-No tak ale przeciez...
Nie zdążyłam dokończyć, a mama przerwała mi w pół zdania.
-Nie wiem.Samych was....Co teraz dzisiejszej młodzierzy chodzi po głowie.Słuchaj...Masz dopiero 14 lat.To chyba jeszcze nie czas na wypady z chłopakami.SAMA Z DWOMA CHŁOPAKAMI w dodatku.
-Ależ mamo...To tylko przyjaciele.No zgódz się.
-No nie wiem...
Zaraz wyparuję.Jak się nie zgodzi to dopiero będę miała głupie wakacje.
-Ależ mamo.Obiecuje.Będę grzeczna.
-No dobrze.Pójdę spytać się taty.
-Och jesteś wspaniała!!!
-To jeszcze nic pewnego.Nie ciesz się na zapas.
-Dobrze.Ale wracaj szybko bo Hedwiga się wku....yyyy.denerwuje.
Poprawiłam się gdy spojrzałam na mamę.Upssss....
-Zaraz wracam.
-Dobrze mamo.
I JA SIĘ NIE MAM CIESZYĆ?JUPI!!Hurra!!!JADE,JADE!!!!No dobra.Na 99%.Po około 5 minutach otwarły się drzwi...
-Hermionko....
-Tak mamo?
-Nie możesz jechać.
-Co?
Zamarłam.To koniec.Ale będę miała wakcje.Czemu los jest taki okrutny?
-Żartowałam.Pisz Harremu że się zgadzamy.
-Och jesteście super!!!Dzięki!!!!!!!
Rzuciłam się mamie na szyje.Kamień spadł mi z serca.Ufffff....
-No dobrze już dobrze.Odpisuj i zaraz wracaj na śniadanie.Dobrze?
-Tak.
Mama wyszła z pokoju.Ah jak się ciesze!!!Znowu ich zobacze.Ciekawe jak wyglądają.Wciąż nie mogąc powstrzymać radości wzięłam czysty pergamin i napisałam.
Drogi Harry
Moi rodzice się zgodzili.Ale się ciesze!!!Mam nadzieje że wy też.Czekam na was.Do środy.
Całuję
Hermiona
Przywiązałam pergamin do nózki Hedwigi.Wyglądała jak wulkan przed nastąpieniem erupcji.Strach się bać.Popatrzyłam chwilę na oddalającą się sowę i nagle usłyszałam:
-Hermiona!Śniadanie!
Zeszłam na dół.Nie myśłałam o niczym innym tylko o wyjezdzie.Ciekawe jak wygląda dom.Gdy już kończyłam jeść śniadanie[trwało to jakies 20 minut] znowu zobaczyłam Hedwige zbliżającą się do naszego domu. Otworzyłam okno a ona wylądowała na stole.[Szczęście,że mama była w łazience.} PośpiesznieOdwiązałm pergamin od jej nóżki i przeczytałam:
Hermiono
Okazało się zę będzie musiała mieszkać z nami jeszcze jedna osoba.Ale nie martw się.Dom jest duży i nie będziemy musieli go widywać.Będzie tu,bo jego ojciec tego zażądał od Dumbledora.Zażądał ochrony.My tam jesteśmy z Ronem,bo ten dom jest chroniony zaklęciem.Wiesz że Voldemort jest teraz silniejszy i Dumbledore się obawia że ja,Ron i ty...Napewno wiesz co mam na myśli.Przepraszam że napisałem zę to nasz dom.
Harry
Szczęka mi opadła gdy to przeczytałam.Ciekawe kim jest ten niby On.No bo jak napisał "GO widywać."To znaczy że to chłopak.Dziwne.Ciekawe kim może być...
W środę o 12 30 byłam już gotowa.Włożyłam na siebie obcisłą różową bluzeczkę na naramkach,krótką czerwoną spódniczkę i buty na szpilkach.Wyglądałam ekstra.
Wkońcu doczekałam się 13 30.Gdy samochód zatrąbił wybiegłam na zewnątrz domu.Zobaczyłam Harrego i Rona.Ale Harry był,a raczej jest przystojny.......Jakbym chciała żeby mnie pocałowalł.....Co ja plote.To mój przyjaciel a nie chłopak.Dobrze że nie pomyślałam tak o Ronie.On tak nie wyprzystojniał.Całkiem na odwrót.
-Hej Hermi-powiedział Harry
-Cześc Hermiono-ponuro wyszeptał Ron
Hej Harry,hej Ron.Co tam u was?Tak się ciesze że was widze!
Rzuciłam się Harremu na szyję,a Ronowi uścisnęłam rękę.Po jego minie można było poznać że trochę go to zmartwiło.Więc i jego przytuliłam.Zaraz nabrał uśmiechu.
-Ale ty superowo wyglądasz-powiedzieli równocześnie
-Dzięki.
-No dobra.To jedzmy-powiedział Ron.
-No to dowidzenia mamo!A i pożegnaj ode mnie tate.
-Oczywiście że pożegnam go za ciebie..Papa Hermionko.Baw się dobrze!
-Papa,papa.
W samochodzie gadałam jak nakręcona.Dopiero gdy stanęłam na progu domu,i zobaczyłam naszego współlokatora zamknęłam się.Poprostu mnie zamurowało.Był to...........
CDN
Mam nadzieję zę się podoba.Ciekawe kto jest współlokatorem...;-) Następna część już niedługo!!!Proszę o komcie!Dla podpowiedzi w imieniu domownika jest literka...........A....;-) Pozdro!
komentarze [8]